Budzenie_radosci

Budzenie w sobie radości i poczucia wpływu

            Właśnie dowiedziałam się, że od najbliższego poniedziałku zostają wprowadzone nowe obostrzenia związane z kolejną falą koronawirusa. Między innymi zamykają przedszkola i żłobki oraz wprowadzają zakaz prowadzenia zajęć rehabilitacyjnych. Mam już dość. Czuję, jak narasta we mnie złość i niezgoda na to, że jesteśmy zależni od systemu, że zabiera się nam podstawowe prawa. Momentami czuję się, jak piłeczka odbijana między zakazami i nakazami. Jeszce jakiś czas temu, w podobnej sytuacji wystraszyłabym się, wpadła w panikę i w ogniu emocji chaotycznie ustalała, co robić w takiej sytuacji. Czy prosić babcię o pomoc przy opiece nad synkiem? Jak zorganizować pracę?

Stary program vs. dziś

         Czuję strumień emocji również dziś, przepływa przeze mnie. Ale to nie morze, które mnie zalewa i nad czym nie mam kontroli, ale strumień, który zaraz przepłynie i będę czuć spokój. W takiej sytuacji, gdy ogarnia mnie panika, uświadamiam sobie, że to stary program. Że to moje dziecko we mnie jest przerażone; że kiedyś, kiedy potrzebowało wsparcia czy przytulenia, nie dostało tego. A teraz tylko ten stary dramat próbuje się odtworzyć. Biorę głęboki oddech, a nawet kilka i pozwalam, aby trudne emocje zwyczajnie przepłynęły.

Powrót do ciała i zmysłów

         Gdy czuję napięcie w nogach lub plecach, zaczynam masować się. Powracam do ciała. Znajomy psycholog podzielił się ze mną kiedyś pewnym skutecznym sposobem radzenia sobie ze stresem. Chodzi w nim o powrót do zmysłów, do tu i teraz. Polega on na tym, aby wymienić:

– 5 rzeczy, które widzisz,

– 4 rzeczy, które słyszysz,

– 3 rzeczy, które dotykasz,

– 2 rzeczy, które czujesz węchem,

– 1 rzecz, którą smakujesz.

Po tym, jak pooddychałam i pomasowałam się, czuję jak wraca do mnie spokój, jak miotające mną przed chwilą emocje, słabną jak wiatr i są tylko lekkim podmuchem.

Co zrobić, by było lepiej?

            Gdy potrzebuję wsparcia, wykonuję telefon do przyjaciela, żeby podzielić się tym, co czuję; by przyznać się, że jest mi trudno i potrzebuje wsparcia. Już mi lepiej, ale czuję, że dobrze mi zrobi jak wyjdę z domu. Idę pobiegać. Jedno lub dwa kółka wokół krakowskich Błoni. To mi zawsze pomaga. Czuję, że aktywność fizyczna to moje życiowe odkrycie. Oprócz pracy terapeutycznej, zdobywania wiedzy na temat radzenia sobie z emocjami, zdrowa dawka ruchu pozwala mi zachować nie tylko zdrowe ciało, ale też umysł. Gdy ciało męczy się, głowa odpoczywa.

Nie poddawaj się, masz moje wsparcie

            Kochani, nie dajmy się. Są rzeczy na które naprawdę mamy wpływ. Im zależy żebyśmy byli ofiarami, to są takie sposoby manipulowania ludźmi. Strach to jest najbardziej prymitywne, ale i niestety skuteczne narzędzie. My w tym wszystkich możemy być blisko siebie, dać sobie wsparcie. Jak? Każdy ma swoje sposoby, mogę się podzielić swoimi.

– Codziennie rano biorę naprzemienne – zimne i gorące prysznice. Jak rano nic mi się nie chce i czuję brak energii, to ten nawyk, od razu mnie stawia na nogi ☺

– Jem zdrowe posiłki – rano pożywne śniadanie, zwykle owsiankę z kakaowcem i nasionami konopii lub jajecznicę ze szczypiorkiem. W południe wygrzewającą zupę. Lubię generalnie jeść ciepłe posiłki. Czuję, że dodają mi energii i dostarczają potrzebnych mi składników odżywczych.

– Dbam o odpowiednie nawodnienie organizmu. Oprócz wody, pije herbaty ziołowe. Uwielbiam je i czuję, że mnie odżywiają.

– Codziennie się ruszam – nie wyobrażam sobie jak ludzie mogą żyć bez ruchu. Te moje aktywności są różne, od treningów Pilates, po ćwiczenia rozciągające i marszobiegi. Trening to moja najlepsza terapia. I tu absolutnie nie chodzi o katowanie się, w żadnym wypadku. To bardziej uważne obserwowanie czego aktualnie potrzebuje moje ciało. Bycie dla siebie łagodnym i życzliwym.

– Uśmiecham się do siebie, gdy przechodzę obok lustra. Mówię do siebie w myślach lub na głos: „Lubię cię” lub „Widzę cię i jestem tu dla ciebie”

– Karmię swoją podświadomość pięknymi zdjęciami i afirmacjami. W tym miesiącu na przykład na moim lustrze w łazience jest napis: „Życie mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej”

– Rozmawiam z ludźmi, przyjmuję wsparcie oraz je daję. Otaczam się naprawdę wspaniałymi ludźmi, za których jestem bardzo wdzięczna. Uczę się tego każdego dnia, że w natłoku codziennych spraw, o przyjaźnie po prostu trzeba dbać. Relacje to pokarm dla mojej duszy.

– Wyznaczam sobie na każdy dzień małe i większe zadania. W czasach, w których dominuje niepewność i cały czas jesteśmy poddawani zmianom, codzienna rutyna, coś co jest stałe, daje nam jakąś strukturę i poczucie bezpieczeństwa. W mojej codziennej rutynie jest zarówno czas na pracę, czas na zabawę z dzieckiem, na odpoczynek, relacje czy rozwój.

– Prowadzę Dziennik Wdzięczności – codziennie wieczorem, przed pójściem spać, spisuję za co jestem wdzięczna danego dnia. To mnie wzmacnia i kieruje mój umysł na pozytywne aspekty życia. W myśl hawajskiej sztuki życia, energia podąża za uwagą i to na czym koncentrujemy energię, wzrasta.

– Bawię się z synkiem, gramy w gry, tańczymy, oglądamy bajki – to dla mnie piękny czas kontaktu także ze swoim własnym, wewnętrznym dzieckiem. A budowanie relacji z synkiem i bycie mamą, to dla mnie póki co, najbardziej rozwojowe, a co za tym idzie, często niełatwe doświadczenie.

            A jakie Ty masz sposoby na radzenie sobie ze stresem? Na budzenie w sobie radości i poczucia wpływu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *