Karty do gimnastyki słowiańskiej na trawie

Mój zestaw rodowy i droga życia

Mój zestaw rodowy jest następujący:

„Jesteś ze świata Bogów.

Twoje ćwiczenie rodowe to świat górny, krąg 6.

Twoja droga życiowa związana jest ze zmianami i nagłymi przełomami w różnych sytuacjach. Gdy czujesz, że sytuacja sięgnęła dna, rozwija się nie w tym kierunku, potrafisz dokonać przełomów i zmian. Również jeżeli nie możesz zdecydować się na coś lub jeżeli chcesz zmienić zwykły porządek rzeczy,  wprowadzasz istotne i przełomowe zmiany, często nagłe i nieoczekiwane. Potrafisz zmieniać niezmienialne.”

Afirmacją, która mnie wspiera jest: „Jestem gotowa na zmiany w swoimi życiu i nadaję im pozytywny kierunek. Otrzymuję jasny obraz rozwoju sytuacji, w której jestem i czuję potrzebę oraz chęć działania.”

Karty do gimnastyki słowiańskiej na trawie

Początki

Gimnastyka Słowiańska pojawiła się w moim Życiu w wakacje 2021r. Byłam wtedy na dużym życiowym zakręcie. Podejrzewałam u siebie depresję. Miałam kilka epizodów załamania nerwowego. Czułam, że moje życie nie zmierza w dobrym kierunku. Czułam się ogromnie samotna w swoim macierzyństwie, mierzyłam się z decyzją o rozwodzie. Pamiętam, że bardzo się wtedy bałam. Podjęłam psychoterapię, ale czułam, że potrzebuję czegoś więcej. Potem przyszły olejki eteryczne, które dały mi duże wsparcie emocjonalne i nadzieję, że są narzędzia, którymi mogę sobie pomóc w trudnych czasach. Ale moje serce tęskniło za wspólnotą, rodziną, bliskością. I w drodze moich poszukiwań odnalazłam to w Gimnastyce Słowiańskiej, która oprócz praktyki fizycznej i energetycznej, dała mi możliwość obcowania z innymi Kobietami. Spotkanie Kobiet w kręgu, otwieranie się na nie, dzielenie się swoimi trudnościami zaczęło rozpuszczać lęk, który momentami mnie paraliżował i odbierał zdroworozsądkowe myślenie. Wreszcie znalazłam swoje plemię, rodzinę, do której mogłam przynależeć. Było to ogromnie ważne w mojej drodze rozwoju psychicznego.

Zaczęłam chodzić w długich spódnicach, uzdrawiać energię żeńską i męską w sobie i czuć radość w sercu. Ta radość na początku była bardzo malutka, ledwo się tliła, aż w końcu, dzień po dniu zaczęła rozpalać na nowo moje serce. Postanowiłam zostać Instruktorką Gimnastyki Słowiańskiej, co wydarzyło się w październiku 2022r. Było to kolejnym punktem zwrotnym w moim życiu. Zaczęłam wreszcie iść swoją własną drogą, drogą wewnętrznej prawdy. Każdego dnia nią idę i uczę swoje serce i umysł, aby nie walczyły ze sobą, tylko się przytuliły do siebie i pojednały. To serce i umysł to dla mnie symbol Wewnętrznego Dziecka i Wewnętrznego Rodzica.

Zmiany

Kiedy rozpoczęłam swoją życiową przygodę z Gimnastyką Słowiańską w 2021r. byłam już w procesie decydowania co dalej z moim małżeństwem. Czułam, że zrobiłam już wszystko co w mojej mocy, aby je ratować, ale cholernie bałam się podjąć decyzję o rozwodzie. Odkąd pamiętam, zawsze miałam w sobie dużo lęku i bałam się zmian. Miałam deficyt poczucia bezpieczeństwa wyniesiony z domu rodzinnego i to iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa zapewniało mi bycie w związku. I kiedy dowie działałam się jakie jest moje ćwiczenie rodowe wyliczone na podstawie daty, godziny i miejsca urodzenia, to myślałam, że spadnę z krzesła. Bo to ćwiczenie nosi tutuł „Zmiany”. Wystarszyłam się. Miałam nadzieję, że moim ćwiczeniem będzie „Obfitość” czy „Relacje w parze”. A tu taki „psikus” od losu. Zaczęłam zastanawiać się dlaczego akurat „Zmiany”?

Ja to interpretuję tak, że w moim przypadku chodzi o to, że po to moja Dusza przyszła na świat, aby się rozwinąć i oswoić lęk przed zmianami. Aby zaufać, podejmować decyzje pomimo lęku i ukochać ten lęk, jak małe wystraszone dziecko. Nie walczyć z tym lękiem, nie być na niego zła, że w ogóle jest, ale go przytulić, przyjąć i wreszcie poczuć. Gimnastyka Słowiańska w niezwykły sposób otworzyła mnie na czucie swojego ciała, swoich emocji, na bycie, na zatrzymanie się w sobie.

Świadomość

Dzięki uświadomieniu sobie, że moim ćwiczeniem rodowym są zmiany, totalnie zmieniła mi się perspektywa. Zaczęłam do nich podchodzić nie z pozycji lęku, ale z pozycji ciekawości. Gdy pojawiała się jakaś sytuacja, która wymagała ode mnie jakiejś decyzji, to zamiast się bać, zadawałam pytanie „Czego Życie chcesz mnie nauczyć dając mi takie doświadczenie?”. Zaczęłam widzieć w zmianach ogromny potencjał do swojego rozwoju i poznawania siebie. Pierwszą dużą zmianą w moim życiu było odejście z korporacji z 2010r i rozpoczęcie swoje działalności związanej z prowadzeniem zajęć grupowych i treningów personalnych. Mój poziom lęku w skali 0-100 był 150 ;-). Z perspektywy czasu, nie była to bardzo trudna decyzja, bo nie miałam dzieci, kredytu. Miałam za to ogromne wsparcie męża, który wierzył w tę zmianę bardziej niż ja. Jestem mu za to ogromnie wdzięczna.

Kolejna, duża zmiana to narodziny synka w 2016r. I to było dla mnie trudne doświadczenie. Jak się okazało po czasie, nie byłam wtedy gotowa, aby zostać mamą. Mało tego czułam się w tym macierzyństwie strasznie samotna i zagubiona. Zabrakło wsparcia obok. A może nie potrafiłam o to wsparcie poprosić?

Przełom

Przełom w podejściu do podejmowania decyzji o zmianach i przechodzeniu przez nie,  nastąpił w drodze mojego rozwoju. Psychoterapia indywidualna, grupowa, wdrożenie dobrych nawyków do codzienności, wsparcie kobiet. Lęku zaczęło być coraz mniej. Zaczęło być za to coraz więcej zaufania i poczucie, że to ja jestem odpowiedzialna za swoje życie. Zrozumiałam, że moje szczęście zależy wyłącznie ode mnie. Zrozumiałam, że to czy jestem ofiarą czy twórcą, to tylko i wyłącznie mój wybór. To wszystko doprowadziło mnie do podjęcia decyzji o rozwodzie, który wyznaczył kolejny krok milowy w moim życiu (2023r.). Miałam nadzieję, że to już koniec zmian i Życie da mi trochę odpocząć, np. do 2030r :-). Ale nie dało ;-). Dalsze wydarzenia, które zaczęły następować  po sobie i na które nie mogłam i nie chciałam być ślepa skłoniły mnie do kolejnej dużej zmiany, która nastąpiła końcem 2023r. Była to decyzja o zmianie miejsca zamieszkania.

Kobieta siedząca na trawie - zestaw rodowy

Dzięki temu wszystkiemu, czego doświadczyłam, czuję się mądrzejsza i napełniona wewnętrzną mocą bardziej niż kiedykolwiek. Oczywiście nadal odczuwam lęk, ale dzięki uważności zauważam go i potrafię się nim (sobą, swoim wewnętrznym dzieckiem) zaopiekować z poziomu miłości i czucia. Wreszcie mam przekonanie, że zmiany są dobre i że to nie chodzi o zmiany, ale o naszą reakcję na nie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jaki jest Twój indywidualny zestaw urodzeniowy i ćwiczenie rodowe, napisz do mnie i umów się na konsultacje. Może i dla Ciebie będzie to krok milowy w życiu? Z mojego doświadczenia wynika, że wiedza o tym może zmienić percepcję i poszerzyć świadomość. A to jest pierwszym krokiem do dobrej zmiany w życiu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *